Jednak znowu można widzieć JASNOŚĆ… Powoli zaczynałam odzyskiwać wzrok,
lecz to było w tak zwanym kołowrotku, to znaczy, jakby w wirującej pralce.
Po dwóch tygodniach od wyjścia ze szpitala cały czas spowalniałam umysłem ten
wir, aby nowe komórki nauczyły się sztuki widzenia.
Zobaczywszy to, niemal natychmiast wstałam, pokazując ludziom całkowicie
zdrową rękę. Ciarki mi przeszły po ciele, jak obce osoby wstawały i potwierdzały,
że kilka razy w przerwach widziały tę narośl. Prowadząca też ją widziała,
więc tylko przytaknęła.
Pozycja ta zawiera rzeczywiste zdarzenia przedstawione tak, aby inspirowały
Czytelnika, by pokierował własnym życiem w doskonały, pożądany dla niego sposób.
To tylko przypomnienie, czego każdy może dokonać